W związku z sygnałami o przejawach mobbingu w administracji Samorządu Rejonu Wileńskiego, Komitet Praworządności i Rozwoju Samorządu zwołał we wtorek, 4 sierpnia, nadzwyczajne posiedzenie.
„Mamy sygnały i czujemy się zobowiązani do reagowania na nie” – powiedziała Renata Sobieska, przewodnicząca Komitetu Praworządności i Rozwoju Samorządu, podkreślając potrzebę dyskusji, nagłaśniania problemu i szukana rozwiązań.Radna opowiedziała o tym, że ostatnio dwoje pracowników samorządu otrzymało nieuzasadnione, ich zdaniem, wypowiedzenie. Jedna osoba z tego powodu już zwróciła się do sądu, a druga zamierza to zrobić.„Jeśli ludzie zwracają się do sądu, to znaczy, że czują się pewni swego. Jeśli w skargach wskazują na takie zjawiska (jak mobbing – przyp. red.), to widocznie nie ma dymu bez ognia. Dlatego zamykanie oczu, niereagowanie, nienagłaśnianie, niepodnoszenie tej kwestii, byłoby błędem z naszej strony. Bo pracodawca ma obowiązek przeciwdziałania mobbingowi” – mówiła Sobieska.Podkreśliła, że niepokój budzi to, że to już kolejny podobny przypadek w samorządzie, dotyczący nagonek, nękania, zwolnień czy powierzenia pracownikom niższych stanowisk. Całkiem niedawno, na wiosennym posiedzeniu komitet podnosił m.in. kwestię, gdy administracja uznała komunikowanie się starostów z radnymi za niesubordynację. Przypomniała też o tym, jak szeroki rezonans społeczny wywołało zwolnienie dyrektorki Centrum Dziennego Pobytu Osób Niepełnosprawnych w Niemenczynie czy dyrektora Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie.„Jeśli jest problem, to powinniśmy zwrócić na niego uwagę. (…) musimy rozmawiać i dyskutować, bo ludzie zwracają się do nas, bo wiemy o problemie” – powiedziała radna Teresa Dziemieszko.Na posiedzenie komitetu zaproszona została Bożena Stankiewicz z Wydziału Zasobów Ludzkich i Kultury Organizacyjnej. Powiedziała, że jej zadaniem jest dbanie o dobrostan pracowników. „Kiedy zaczęłam jeździć, badać, to zauważyłam różne problemy w starostwach i wydziałach. Nie wszystko jest idealnie” – powiedziała. Ale dodała, że po spotkaniach, rozmowach z pracownikami oni dziękowali za to, że są wysłuchani, zauważeni.Stankiewicz powiedziała, że mają się odbyć szkolenia, dotyczące zapobiegania mobbingowi, aby pracownicy znali swoje prawa, granice i możliwości.Biorący udział w posiedzeniu komitetu praworządności samorządu poseł na Sejm RL Czesław Olszewski Podziękował przewodniczącej komitetu za poruszenie tego tematu. Zwrócił uwagę na sytuację, która go jako parlamentarzystę, bardzo niepokoi. „W ciągu ostatnich miesięcy nie raz zwracali się do mnie pracownicy instytucji samorządu i opowiadali o sytuacjach, które określają jako ciągła presja psychologiczna, napięcie i możliwy mobbing. Za każdym razem zachęcałem ich do tego, aby zwrócili się oficjalnie, przedstawili konkrety, aby odpowiedzialne instytucje mogły to zbadać. Ale odpowiedzieć była zawsze ta sama: „Boimy się”. Boją się, że po zgłoszeniu sprawy będzie im jeszcze trudniej w pracy, obawiają się, że to będzie rzutowało na ich pracę, karierę czy relacje z kolegami w pracy” – mówił poseł.W demokratycznym państwie pracownik powinien czuć się bezpieczny nie tylko w pracy, ale i broniąc swych interesów” – dodał Olszewski. Wyraził też nadzieję, że kierownictwo samorządu raz jeszcze oceni swoją odpowiedzialność za klimat w pracy.Uczestniczący w posiedzeniu radny Radny Rackiewicz, wtórując posłowi, powiedział, że w omawianym zjawisku mobbingu w miejscu pracy największy problem kryje się w tym, że pracownicy boją się o nim mówić, a kierownictwo „na tym korzysta”. Przypomniał zebranym, że na posiedzeniach komitetów i Rady temat przemocy psychicznej był przez niego wielokrotnie poruszany. Przyznał, że mobbing jest prawnie trudny do udowodnienia, podobnie jak i korupcja, która również niestety istnieje. Zwrócił uwagę na to, że mobbing, zastraszanie, nękania pracowników mają niszczący wpływ i na ofiarę, i na całe otoczenie w pracy. Dlatego należy temu wszystkiemu przeciwdziałać, bo u niektórych pracowników administracji znacząco pogorszył się stan zdrowia, a jedna osoba tuż po tak zwanym „vertinimasie” całkiem niedawno nagle zmarła w nocy. Radny zwrócił się publicznie do dyrektora administracji Vytautasa Vansevičiusa, który zignorował zaproszenie na posiedzenie komitetu, że takie tragedie możliwie mogą być na sumieniu dyrektora.Radny Martynas Motuzas próbował niweczyć potrzebę zwołania posiedzenia komitetu. Twierdził, że w administracji nie ma żadnego mobbingu, a powołując na regulaminy samorządu, oświadczył, że takie kwestie w ogóle nie powinny być omawiane przez radnych. Niektórzy radni odebrali to jako pogróżkę, aby nie poruszać niewygodnych spraw.Przewodnicząca komitetu, Renata Sobieska raz jeszcze podkreśliła, że celem zwołanego pilnie posiedzenia było zwrócenia uwagi na „to, co dzieje się” w samorządzie. Z kolei sprawy prawne dotyczące mobbingu to zakres odpowiedzialnych instytucji. Ubolewała przy tym, że sprawy pracownicze nie są rozstrzygane na miejscu w administracji, a wędrują do sądu.„Reprezentujemy wyborców, interes publiczny, dlatego naszym zadaniem jest nagłaśnianie problemu. Może przyczyni się do tego, że pewne stronnicze decyzje nie będą przyjmowane przez administrację. Mówimy o losie konkretnych ludzi, również tych, którzy zdecydowali się bronić w sądzie swej pozycji, co wymaga sporej odwagi. Czujemy obowiązek jako reprezentanci mieszkańców, aby wszelkie problemy nagłaśniać i to właśnie robimy” – powiedziała radna Renata Sobieska.
